Przygnębienie i depresja – jak je odróżnić?

Przygnębienie i depresja – jak je odróżnić?

Smutek oraz przygnębienie to stany doskonale znane nam wszystkim, powodowane przez różne zdarzenia i okoliczności. Każdy doświadcza ich raz na jakiś czas, po czym powraca do lepszego nastroju.

Jednak w chwilach załamania i zniechęcenia do świata, często zastanawiamy się, czy nie mamy depresji. Jaka jest więc różnica między zwyczajną chandrą, a chorobą, czyli depresją?

Granice oddzielające przygnębienie od depresji nie są ostre. Jednemu i drugiemu towarzyszą bowiem podobne odczucia. Apatia, znudzenie, lęk, poczucie beznadziejności i bezcelowości czy brak energii to przecież niedomagania, z którymi przychodzi nam walczyć na co dzień, ale które nie muszą wcale świadczyć o depresji. Z drugiej strony, występują one również wtedy, gdy faktycznie jesteśmy chorzy. Pewne czynniki pozwalają jednak odróżnić stosunkowo niegroźne spadki nastroju od poważniejszych zaburzeń.

Pierwszym z nich jest czynnik czasu. Jeżeli rzeczywiście zmagamy się z depresją, trwa to zapewne już dość długo i obejmuje kolejne tygodnie, a później miesiące. Wspomniane odczucia towarzyszą nam codziennie i pogłębiają się. Natomiast zwykłe przygnębienie przechodzi po kilku godzinach. Najczęściej spokojny sen, a następnie rozpoczęcie nowego dnia pozwalają zażegnać negatywne nastawienie do świata i samych siebie. Chwilową chandrę dość łatwo jest przepędzić robiąc to, co zwykle sprawia nam przyjemność – spędzając czas z bliskimi czy wyładowując emocje podczas wysiłku fizycznego.

I tu ujawnia się kolejna różnica – w depresji nie cieszymy się z tego, co do tej pory zawsze przynosiło nam radość oraz spełnienie. Porzucamy swoje zainteresowania i przyzwyczajenia, które dotychczas nadawały sens naszemu życiu. Dobra książka i spotkania z przyjaciółmi przestają być już remedium na złe samopoczucie.

Depresję od przygnębienia odróżnia także stan świadomości. Dotyczy to zarówno przyczyny występujących uczuć, jak i kontaktu z otaczającą nas rzeczywistością. Po pierwsze, w przypadku krótkotrwałego smutku, możemy dokładnie określić, co go spowodowało. Niepowodzenie w pracy, sprzeczka z bliską osobą, natłok obowiązków czy też niesprzyjająca pogoda bardzo często prowadzą do zniechęcenia, żalu, zwątpienia i wprowadzają ponury nastrój. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że jest to chwilowy spadek formy, który niedługo minie czy wręcz dążymy do jego zniwelowania. Osoby chore na depresję mają zaś trudności z rozpoznaniem i skonkretyzowaniem jej źródła.

Po drugie, depresja powoduje także zamknięcie się na świat. Przestajemy reagować na bodźce z otoczenia, a bliscy w żaden sposób nie potrafią do nas dotrzeć. Na stałe zakorzenia się w nas apatia i zobojętnienie, a nawet otępienie.

Chwilowe przygnębienie nie ma zbyt wielkiego wpływu na nasze dalsze funkcjonowanie, ani w sferze prywatnej, ani szkolnej. Często wręcz przeciwnie – kończy się postanowieniem pracy nad sobą oraz chęcią wprowadzenia zmian na lepsze. Depresja, z kolei, wiąże się z drastycznym spadkiem efektywności w szkole, a także pogorszeniem relacji z innymi ludźmi. Nie mamy energii do działania, jesteśmy fizycznie słabi, pojawiają się zaburzenia snu i apetytu, kłopoty z pamięcią oraz koncentracją. Wypełnienie codziennych obowiązków czy podtrzymywanie więzi traci dla nas sens. Nawet najprostsze działania, takie jak chociażby mycie zębów, stają się nieistotne, nie potrafimy się do nich zmusić. Wtedy mówimy już o ciężkiej depresji, w której nasila się również poczucie winy, potęguje lęk oraz występują myśli samobójcze.

 

Elżbieta Gwóźdź

Google+